W pustyni i w puszczy, rozdział 33, str. 1 |
Staś wybrał się do Lindego dopiero następnego dnia w południe,
musiał bowiem odespać noc poprzednią. Po drodze, w
przewidywaniu, że chory może potrzebować świeżego mięsa, zabił
dwie pentarki, które też istotnie zostały przyjęte z wdzięcznością.
Linde był mocno osłabiony, ale zupełnie przytomny. Zaraz po
powitaniu zapytał o Nel, po czym przestrzegł Stasia, żeby nie uważał chininy za zupełnie stanowczy środek przeciw febrze i żeby strzegł małej od słońca, od przemoczenia, od przebywania w nocy w miejscach niskich i wilgotnych i wreszcie od złej wody. Następnie Staś opowiedział mu na żądanie historię własną i Nel, od początku aż do przybycia do Chartumu i odwiedzin u Mahdiego, a potem od Faszody do uwolnienia się z rąk Gebhra i dalszej wędrówki. Szwajcar przypatrywał mu się w czasie opowiadania ze wzrastającą ciekawością, często z wyraźnym podziwem, a gdy historia dobiegła wreszcie końca, zapalił fajkę, obejrzał raz jeszcze Stasia od stóp do głowy – i rzekł jakby w zamyśleniu: – Jeśli w waszym kraju jest dużo podobnych do ciebie chłopców, to nieprędko dadzą sobie z wami radę. A po chwili milczenia tak mówił dalej: – Najlepszym dowodem prawdy słów twoich jest to, że tu jesteś i że przede mną stoisz. I wiesz, co ci powiem: położenie wasze jest straszne, droga w którąkolwiek stronę równie straszna, kto wie jednak, czy taki chłopak jak ty nie wyratuje z tej toni i siebie, i tamtego dziecka. – Byle Nel była zdrowa, to ja zrobię, co będę mógł – zawołał Staś. – Ale i siebie oszczędzaj, albowiem zadanie, które masz przed sobą, jest nad siły nawet dorasłego człowieka. Czy ty zdajesz sobie z tego sprawę, gdzie się obecnie znajdujecie?. |
| 2008-10-23 09:18:34 |